Artykuł „Strona internetowa dostępna dla każdego, czy to możliwe? Grzechy i grzeszki twórców stron internetowych”

Bardzo dobrze, że świadomość dostępności stron internetowych w Polsce stoi na coraz wyższym poziomie. To jednak sprawia, że pojawia się problem klęski urodzaju. Artykułów traktujących o dostępności zaczyna pojawiać się bardzo dużo, a tylko niektóre z nich są warte uwagi. Dzisiaj przyjrzę się artykułowi Strona internetowa dostępna dla każdego, czy to możliwe? Grzechy i grzeszki twórców stron internetowych, który ukazał się w serwisie dobreprogramy.pl.

  • Na sam początek warto zwrócić uwagę, że artykuł nie rozróżnia zasad i zaleceń WCAG od technik pozwalających je wdrożyć. Wszystko jest umieszczone pod hasłem zalecenia, co jest dość mylące. Ba, rzeknę więcej: artykuł niemal w całości skupia się wyłącznie na poszczególnych technikach, nie opisując niemal żadnej z zasad czy zaleceń.

    Dodatkowo, w żaden sposób nie wspomniano, że każde zalecenie jest przyporządkowane do odpowiedniego poziomu (A, AA lub AAA). Wrzucenie tego wszystkiego do jednego worka sprawia wrażenie, że stworzenie choćby ciut dostępnej strony staje się zadaniem tytanicznym.

    Nie można też nie wspomnieć, że dostępność sprowadzono wyłącznie do zgodności ze standardem WCAG, co jest dość niebezpiecznym uproszczeniem. Owszem, strony zgodne z tym standardem będą spełniać formalne wymogi dostępności, ale niekoniecznie będą używalne.

  • Jeśli już jednak skupiamy się wyłącznie na wytycznych WCAG, warto je podać i przyporządkować do konkretnych punktów. Inaczej zostajemy z zasadami, których nijak się nie da do niczego przyporządkować. I tak jest już z pierwszą zasadą: Materiały filmowe i interaktywne najlepiej gdy są umieszczone pod jednym adresem.

    Ne udało mi się dopasować żadnej techniki ani zalecenia ze standardu WCAG. Co więcej, nie bardzo widzę sens w upychaniu wszystkich materiałów interaktywnych na jednej podstronie. Owszem, grupowanie tematyczne brzmi sensownie – o nim jednak ta zasada całkowicie nie wspomina. Argument, że zgromadzenie ich na jednej stronie ułatwia nawigację po skomplikowanej witrynie, jest bardzo wątły. Jeśli witryna jest skomplikowana, wypada zacząć od uproszczenia jej. To równocześnie rozwiąże problem z nawigacją do filmów.

  • Kolejna zasada, Możliwość nawigowania po stronie za pomocą programu odczytu ekranu, poszła w złym kierunku. Nie wspomniano bowiem ani o semantyce kodu, ani o tzw. skip links. Co więcej, ta zasada jest w gruncie rzeczy redundantna w stosunku do innej zasady z tekstu:

    Strona powinna zawierać nagłówki, łącza, listy, ponieważ elementy te ułatwiają nawigację po stronie internetowej. Powoduje to , że użytkownik porusza się na podanej stronie szybciej, w porównaniu do strony nie mającej wyżej wymienionych elementów

    Poprawna obsługa czytnika ekranowego od autora strony w zasadzie wymaga tylko tego: właściwego używania elementów HTML, od czasu do czasu wspierania ich przy pomocy ARIA. Natomiast używanie [accesskey] jest w dużej mierze odradzane. Jak pokazuje MDN, skróty klawiszowe są niespójne pomiędzy przeglądarkami. To dodatkowo powoduje, że skróty do najważniejszych części strony mogą być niepotrzebnie udziwnione. Stąd poleca się skróty klawiszowe robić przy pomocy JS-a.

    I tu taka mała dygresja: W3Schools nie jest renomowanym źródłem informacji.

  • Kolejna zasada (Na stronie nie powinny pojawiać się elementy animowane, gdyż rozpraszają użytkownika) również nie ma odzwierciedlenia w standardzie WCAG. Standard ten o animacjach wspomina, niemniej nie zakazuje ich. Wymaga jednak, by istniała możliwość sterowania animacją.

    Co więcej, obecnie pojawiają się rozwiązania w CSS-ie, które pozwalają zareagować, gdy użytkownik nie życzy sobie animacji.

  • Kolejna zasada (Strona musi posiadać takie elementy, aby były one obsługiwane za pomocą klawiatury, a nie tylko z poziomu myszki.) jest źle opisana. Nie ma sensu sprawiać, żeby do każdego elementu strony dało się dotrzeć przy pomocy klawisza Tab. Tego typu nawigacja jest przeznaczona wyłącznie dla elementów interaktywnych. I tak też jest zdefiniowana w standardzie.

  • Zasada z odpowiednim kontrastem dla osób słabowidzących jest dobra… Niemniej nie mogę nie zauważyć, że umieszczenie w niej żółtego linku na białym tle jest co najmniej autoironiczne.
  • Jedna z kolejnych zasad (Serwis powinien dać się obsłużyć w urządzeniach, które mają wyłączoną obsługą CSS) jest źle opisana. Sugeruje bowiem, że czytniki ekranowe nie obsługują CSS-a, co jest nieprawdą. Najlepszym dowodem, że CSS rozumieją, jest ignorowanie elementów ukrytych przy pomocy display: none.

    Ta zasada w gruncie rzeczy ma motywować do pisania semantycznego kodu HTML. Dobrze zorganizowany, semantyczny HTML jest w stanie przekazywać treść nawet bez warstwy prezentacji. Ot, podstawy Progressive Enhancement.

  • Kolejna z zasad demonizuje tabele:

    Tabele – zmora niewidomych, ciężkie do nawigacji, paskudne, brzydkie.

    Stoi to w jawnej sprzeczności z technikami WCAG, które mówią wprost: do danych tabelarycznych należy używać tabeli.

Bardzo dobrze, że temat dostępności jest poruszany. Niemniej wypada go poruszać nieco dogłębniej, a nie całkowicie po łebkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *