Strona.y5y.pl

Kraków jest pięknym miastem – te czyste, orzeźwiające powietrze, mili ludzie… Ah, cóż za miasto! I w tymże cudownym przybytku wszelkiej pomyślności, niedawno, wracając wieczorem do domu, spostrzegłem na latarni ogłoszenie. Zwykłe, prymitywne, papierowe ogłoszenie. Ależ jakiej treści! Reklamowało firmę tworzącą strony internetowe, wykorzystując do tego najświeższe technologie. No przecież nie mogłem przejść obojętnie!

  • Reklama dotyczyła strony Strona.y5y.pl. Już sam adres nie nastraja pozytywnie, zwłaszcza, że y5y.pl to system darmowych aliasów, hołdujący starym błędom i wypaczeniom.
  • Wybór tego typu aliasów może oznaczać tylko jedno: prawdziwy adres jest jeszcze gorszy. I jest: http://robot.c0.pl/2/index.php/homepage-5. Dziwi to o tyle, że cba.pl pozwala podpiąć własną domenę pod hosting… A przecież domeny pl wcale nie są takie drogie!
  • A co kryje się pod http://robot.c0.pl/2/index.php? Podstrona serwisu komputerowego. A pod http://robot.c0.pl/? Błąd PHP
  • Poszczególne usługi (zwłaszcza w/w serwis kompuerowy i „zdalne sterowanie urządzeniami w domu”) posiadają dedykowane podstrony kontaktu, np http://robot.c0.pl/11/. Wygląda to po prostu niechlujnie, jakby zrobione na odczep, pomijając już całkowicie fakt, że formularz posiada podstawowe błędy dostępności, takie jak brak etykiet dla poszczególnych pól. Również adresy poszczególnych formularzy nie mówią absolutnie nic. A co się stanie, gdy wyślemy pusty formularz?

    Dzi�kujemy za wys�anie formularza

    To się stanie. Oczywiście ręka oparła mi się na F5…

  • Strona jako całość również ma odpowiednią podstronę kontaktu. Są na niej podane dwa numery telefonów oraz e-mail. Nie ma za to żadnego formularza kontaktowego. Co więcej, nigdzie nie ma żadnej informacji z kim mam do czynienia. Ba, nawet nie wiem czy odbierze kobieta, czy mężczyzna. Jak mogę powierzyć swój sprzęt czy losy mojej strony (więc pewnie i biznesu!) komuś, kto nie raczy się nawet przedstawić?
  • A jak strona wygląda? Logo i nagłówek nijak się mają do reszty szablonu, grafiki w sliderze są dziwnie spłaszczone i wybrane chyba na chybił trafił, treść w ogóle nie jest ostylowana… A w „stopce” jest data po angielsku i link do jakieś strony, będącej rankingiem hostingów. Nic nie trzyma się kupy i wygląda po prostu niechlujnie. Nawet nie brzydko – po prostu niechlujnie.
  • Czego brakuje przede wszystkim? Cennika, dokładnych opisów usług i jakiegokolwiek portfolio. Czyli w sumie… wszystkiego.
  • Co ciekawe, całość siedzi na Joomli!, co w tym wypadku jest bombą atomową na mikroba.
  • Wydajnościowo strona leży i kwiczy. Walidacja również nie zachwyca.
  • 13 skryptów JS (i to w head) + 5 arkuszy stylów – o wiele za wiele. Jeśli musimy dociągać sporą ilość JS, to róbmy to poprawnie (minifikacja, UMD, doczytywanie przy interakcji z userem…). To samo można robić z CSS – przecież CSS od skryptów można spokojnie dociągać przez skrypty!
  • Kolejność skryptów, jak i stylów, jest bezsensowna. jQuery jest nadpisywane, tak samo jak style nadpisywane są przez normalize.css. Dodatkowo nie wiadomo po co dociągane jest mootools. Strona jest na tyle prosta, że całość można zamknąć w 2 plikach: slider.js i style.css. Nic więcej tutaj nie trzeba!
  • <div class="logo"><a href="/2"><img src="/2/images/logo.png" alt="logo" /></a></div>

    Jeśli obrazek znajduje się w linku, to jego [alt] nie mówi czym jest obrazek, tylko jaka jest jego funkcja (bo ten atrybut jest tutaj treścią linku!). W tym wypadku link „logo” nie ma sensu – natomiast link „MasData – strona główna” (lub po prostu „MasData”) sens już ma. Oczywiście pomijam oczywistą oczywistość, że to winien być nagłówek.

  • Jedyne obrazki na stronie (zatem te w sliderze, nie licząc logo oczywiście) nie słyszały o czymś takim, jak [alt]. Widać, że strona była pisana pod wygląd (tym bardziej dziwi, że nie wygląda…), bez uwzględnienia jakichkolwiek problemów związanych z dostępnością. A szkoda.
  • <li class="MsoNormal" style="mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto; margin-left: 36.0pt; mso-line-height-alt: 11.85pt;"><span style="font-size: 16pt; font-family: 'Times New Roman', serif;">Ułatwiają dotarcie do nowych klientów</span></li>

    Wszystko wskazuje na to, że cała treść to bezwstydna przeklejka z Worda. Dzięki temu semantyka jest całkowicie zabita a styl treści po prostu wygląda dziwnie.

W sumie nie wiem czyją stronę oceniłem, bo takich informacji tam po prostu nie ma. Może to i lepiej, bo w gruncie rzeczy ja bym się wstydził pokazać z taką niedorobioną witryną. Turpistą też trzeba umieć być!

6 myśli na temat “Strona.y5y.pl”

  1. Ciekawy wpis, szkoda jednak że nie działa link do kluczowego elementu artykułu – ogłoszenia.

    Przy okazji – co z projektem, o którym była do niedawna mowa?

  2. Już link działa 😉

    Co do projektu: tworzy się, chociaż ostatnio przeszedł w tryb hibernacji. Chwyciła mnie rzeczywistość. No… i z tego co pamiętam, to nie napisałem, że pojawi się w tym wrześniu 😀 Ale pracuję nad nim.

  3. Zauważyłem, że strona zmieniła się teraz zupełnie, jeśli chodzi o treść.
    Teraz to jest o kościołach chrześcijańskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *